1. Ostrowiecki Półmaraton Leśny

Ostrowieckie Stowarzyszenie Biegaczy „Ostrobiec”, mimo krótkiej historii swojej działalności, postanowiło zorganizować w roku 2018 pierwszy w historii miasta bieg na dystansie półmaratonu. Po sześcioletniej dominacji Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w organizowaniu imprez biegowych, z których MosirGutwinRun i Biegi Niepodległości na trwałe wpisały się w kalendarz imprez biegowych w regionie, przyszła pora na konkurencję.

Konkurencja to może za duże słowo, ale fantazja i energia grupy biegaczy zapaleńców, członków stowarzyszenia biegowego, zmaterializowała się w postaci zawodów na dystansie 21.098 km. Jako zapalony entuzjasta biegania przyglądałem się z oddali przygotowaniom do tego skomplikowanego i drogiego przedsięwzięcia, które oznacza szukanie funduszy i sponsorów, przygotowanie koncepcji trasy, uzyskanie wielu zgód, pozyskanie sporej grupy wolontariuszy, itp.

Nie do końca wierzyłem w sukces tego przedsięwzięcia, przed organizatorami piętrzyły się mniejsze i większe problemy. Ale mimo trudności zawody się odbyły! Pierwszą, tak dużą imprezę biegową – uważam, mimo jej drobnych wpadek – za bardzo udaną!  Ale po kolei…

Na datę zawodów organizatorzy wybrali niedzielę 7 października 2018 roku. Na bazę zawodów (miejsce zapisów, wydawania pakietów startowych, przebieralni, toalet) stowarzyszenie pozyskało budynek Szkoły Podstawowej nr 10 przy ul. Siennieńskiej, który stał się zapleczem organizacyjnym i technicznym imprezy. Stąd też startowali i kończyli swoje biegi zawodnicy na dwóch dystansach: 7 km  i półmaratonu (organizatorzy dołożyli do  półmaratonu bieg „Leśna Siódemka”).

Organizatorzy już wcześniej  zdecydowali się, że obie trasy w większości będą korzystać z dróg, duktów i ścieżek leśnych. Głównym powodem tej decyzji była skomplikowana i długotrwała procedura uzyskiwania zgód na korzystanie z dróg publicznych u różnych zarządców oraz duże koszty zabezpieczenia. Wybór dróg leśnych był prostszym rozwiązaniem logistycznym, wymagającym mniejszego wysiłku przy oznaczeniu i zabezpieczeniu tras biegowych. Organizatorzy przez kilka tygodni przed startem zawodów testowali trasę półmaratonu nazwanego „leśnym”. Trasa,  jak się okazało – mimo że, biegamy często w lesie  – szeroka, z niezłą nawierzchnią  i jak na leśne warunki – płaska i szybka. Stowarzyszenie przez kilka tygodni zachęcało biegaczy do trenowania na tej trasie, udostępniając mapkę i organizując wspólne treningi. Zapisy na oba biegi odbywały się na specjalnie przygotowanej przez stowarzyszenie stronie internetowej: http://zapisy.ostrobiec.pl. Cena pakietu startowego na dystansie półmaratonu była zależna od terminu zapisu i wahała się między 35 zł a 65 zł (najwyższa w dniu zawodów). Na obu trasach funkcjonował elektroniczny pomiar czasu.

 

Start 1. Ostrowieckiego Półmaratonu Leśnego przewidziany był na godzinę 10.00 wraz ze startem Biegu Leśnej Siódemki. Biuro zawodów otwarto  o godzinie 7.30. Na listach startowych obu biegów znalazło się ponad 200 zawodników.  Na miejsce zawodów dojechałem godzinę przed startem, w tym czasie musiałem się zapisać na bieg, odebrać pakiet startowy i rozgrzać.  Sama rejestracja i odbiór pakietów, mimo kolejki, przebiegały dość sprawnie. W moje ręce trafiły: numer startowy (288), koszulka techniczna oraz chusta biegowa zapakowana w zieloną ekologiczną torbę papierową z logo imprezy. Po wyjściu z biura wróciłem do samochodu, aby się przebrać, przypiąć numer startowy i wyruszyć na rozgrzewkę. Tradycyjnie spotkałem wielu kolegów biegaczy, z którymi zawsze chętnie ucinam sobie branżowe pogawędki. Pożegnałem się i rozpocząłem rozgrzewkę, przyglądając się początkowym metrom trasy półmaratonu. Zbliżała się godzina startu. Pamiętając wczorajszy Bieg Papieski w Ćmielowie, obiecywałem sobie, że pobiegnę dzisiejszy bieg spokojnie, tym bardziej że czułem lekkie zmęczenie w nogach. Część kolegów, którzy startowali dzień wcześniej, wybrała start  w „Leśnej Siódemce”. Dla mnie od strony historycznej ważniejszy był start na pierwszym ostrowieckim  półmaratonie niż lekkie osobiste zmęczenie. W dniu biegu dopisała także piękna, słoneczna pogoda, przy niewysokich temperaturach stwarzała bardzo dobre warunki do biegania.

Kilka minut przed startem organizatorzy podjęli decyzję, żeby rozdzielić starty obu biegów, które miały pierwotnie rozpoczynać się razem. Ta logiczna decyzja wywołała określone skutki i trochę zamieszania.  O godzinie 10.00 nastąpił start półmaratonu, a po dziesięciu minutach wystartowała „Leśna Siódemka”. Na linii startu zjawiło się kilku znanych biegaczy: Kamil Leśniak, Tomek Walerowicz, Sylwek Lepiarz, Michał Jagieło czy Marcin Matysiak. Sygnał do startu dała Anna Bober, prezes Stowarzyszenia „Ostrobiec”, tłum biegaczy mocno ruszył do przodu. Mimo że planowałem te zawody przebiec tylko treningowo, wyruszyłem na trasę dość szybko. Trzymałem się bowiem Marcina Matysiaka i Konrada Sulika.

Pierwszy kilometr biegu był dość zawiły i kręty, ciągnął się od bramy szkolnej polnymi drogami do dróg osiedlowych. Ten kilometr pokonuję w czasie: 4.07. Następnie biegniemy asfaltowymi  drogami osiedlowymi, z których skręcamy na drogi, dukty i ścieżki leśne. Ten odcinek  biegnę w podobnym czasie do pierwszego kilometra. Cały czas mam w głowie, że wczoraj szybko biegałem i dziś powinienem biec wolniej. Biegnąc, dotrzymuję kroku Marcinowi, z którym prowadzimy pogawędkę, za plecami mamy też Konrada Sulika. Trzeci kilometr  biegnę jeszcze szybciej: 4.01 i każdy następny kilometr do dziewiątego w podobnym czasie. Przy dziesiątym kilometrze trochę zwalniam, stwierdzam, że nie utrzymam takiego tempa biegu, Marcin mnie zostawia i odbiega ode mnie. Konrad zostaje lekko z tyłu. Teraz biegnę sam, próbując ustabilizować tempo. Cały czas jestem pod wrażeniem wytyczonej trasy w lesie. Trasa półmaratonu ma bardzo dużo odcinków prostych, o stabilnej nawierzchni, jest jak na te warunki bardzo szybka. Organizatorzy oznaczyli ją białoczerwonymi taśmami oraz pomarańczowymi strzałkami namalowanymi na powierzchni dróg leśnych. Na większych skrzyżowaniach stoją członkowie stowarzyszenia czy wolontariusze, wskazując kierunek biegu.

Po przebiegnięciu dwunastego kilometra wróciła mi energia i moc, nie wiem kompletnie skąd mam dziś tyle sił? Kolejne trzy kilometry pokonuję w tempie ok. 4.00 każdy. Wyprzedzam kilku zawodników m.in. Marcina Matysiaka czy Kacpra Chodakowskiego, z którym też dzielnie walczyłem dzień wcześniej w Ćmielowie. Po piętnastym kilometrze nie mogę już utrzymać tak wysokiego tempa, zmęczenie w końcu się ujawnia. Dwa kolejne kilometry pokonuję w lekkim kryzysie. Przede mną pojawiła się sylwetka biegacza, która staje się kolejnym bodźcem biegowym. Krok po kroku dochodzę do zawodnika przede mną, na osiemnastym kilometrze udaje mi się go wyprzedzić.  Poznałem go później na mecie, to Zbyszek Urbański z Nowej Dęby, zawodnik z mojej kategorii. Na dziewiętnastym kilometrze wybiegam już z lasu na asfalt, przede mną prawie dwa kilometry do mety. Staram się jeszcze przyspieszyć, mimo że jestem bardzo zmęczony. Przede mną pojawia się kolejna sylwetka biegacza, ale tego zawodnika już nie dogonię. Dwudziesty kilometr pokonuję w tempie 4.00, jeszcze chwilę i będę na mecie. Biegnę już tylko dzięki głowie, myślę, że wczorajszy bieg dał właśnie znać o sobie. Udaje mi się jeszcze przyspieszyć, ostatni kilometr półmaratonu pokonuję w tempie 3.45. Wbiegam na metę, zatrzymuję zegarek, jestem w szoku: 1.25.06!!! Jestem ostatecznie siódmy i pierwszy w kategorii M50. Medal ląduje mi na szyi, zbieram gratulacje i ja też gratuluję zwycięzcom.

Trochę zamieszania było z biegiem „Leśnej Siódemki”. Po rozdzieleniu obu biegów, ten drugi, na 7 kilometrów został wypuszczony stanowczo za szybko. Najszybsi zawodnicy z tego biegu wmieszani w półmaratończyków pogubili trasę, dodając sobie kilka kilometrów. Wywołało to pretensje kilku zawodników do organizatorów za złe oznakowanie trasy. Natomiast przebieg  półmaratonu był bez zarzutów, i jak na pierwszy tego typu bieg, organizacja tego wydarzenia była na bardzo dobrym poziomie. Nie zaliczam jednak tego biegu jako mojej życiówki na dystansie 21.098 km, bo trasa według mnie była krótsza o ok. 200 metrów od trasy półmaratońskiej.

W 1. Ostrowieckim Półmaratonie Leśnym zwyciężył Sylwester Lepiarz przed Kamilem Leśniakiem i Damianem Kuterą.

Piotr Dasios, nr startowy 288, czas netto 1.25.06, miejsce open: 7, kat. M50: 1. 

Wyniki: http://ostrobiec.pl/pliki/I_Ostrowiecki_Polmaraton_Lesny_wyniki_21km.pdf

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia: Ostrowieckie Stowarzyszenie Biegaczy  „Ostrobiec” – dziękuję za możliwość wykorzystania.

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
23Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze