The Valencia Trinidad Alfonso EDP Marathon 2018. Przed startem

Maraton w Walencji to jeden z ostatnich biegów na królewskim dystansie organizowanych każdego roku w Europie. Przypada zawsze na początek grudnia i ten argument przeważył u mnie w wyborze miejsca kolejnego startu. We wrześniu i październiku – kiedy w Polsce, ale też praktycznie na całym świecie odbywa się najwięcej maratonów – ja nie mogłem startować! Nie pozwoliło mi na to napiętrzenie obowiązków zawodowych oraz wybory samorządowe. Przekładanie przygotowań treningowych na drugą połowę roku, nawet kiedy dopisuje pogoda, nie jest łatwym zadaniem. Krótki dzień, zmienna pogoda, często deszcz, śnieg i mróz nie ułatwiają przygotowań biegowych, szczególnie jeżeli planuje się poprawienie życiówki w maratonie.

Zapisy na maraton w Walencji były możliwe na stronie: https://tickets.valenciaciudaddelrunning.com Ceny pakietów są określane przez datę dokonania wpisu: od 20 listopada 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. = 45 EUR *, od 1 stycznia do 30 czerwca 2018 r. = 50 € *, od 1 lipca do 30 września 2018 r. = 60 € *, od 1 października do 15 listopada 2018 r. = 75 € *. Po upływie terminu koszt równa się 90 € * (pod warunkiem, że pakiety są nadal dostępne). Analogicznie przebiegać będą zapisy do maratonu w 2019 roku.
(*) Ceny te nie obejmują licencji dnia (5 €, obowiązkowe) dla biegaczy, którzy nie mają ważnej licencji hiszpańskiej (RFEA).

Dzięki tanim liniom lotniczym lot do Walencji jest nie tylko bezpośredni, ale i tani. W czwartek 29 listopada po trzyipółgodzinnym locie wylądowałem na międzynarodowym lotnisku Walencja Manises. Tam przywitała nas, bo towarzyszyła mi moja partnerka Renata, ciepła, trochę wietrzna pogoda. Szybko przemieściliśmy się metrem do centrum miasta, gdzie w obrębie starówki czekał na nas zarezerwowany hotel. Później szybki rekonesans po starym mieście. Muszę to w tym miejscu dodać – Walencja nas oczarowała, uważam, że to jedno z najpiękniejszych miast w Europie.

Następnego dnia, w piątek przed południem postanowiłem odebrać pakiet startowy. Organizatorzy przygotowali Targi Biegowe (Expo Deporte Valencia) na terenie Miasta Sztuki i Nauki (Ciutat de les Art i les Ciències). To jeden z największych projektów kulturalnych Europy. Tworzy je sześć budynków, które zaprojektowali Felix Candela – Meksykanin i Santiago Calatrava – Hiszpan. Budynki przypominają zwierzęta, które wyszły na chwilę na brzeg stawu, a ich oryginalne kształty odbijają się w błękitnej wodzie. Jedno jest pewne, nikt obojętnie obok nich nie przejdzie.

Dojazd do Miasta Sztuki i Nauki jest możliwy komunikacją miejską, niestety tylko autobusami (linia m.in. 35, 95, 99) lub taksówkami – najbliższa stacja metra jest oddalona o ok 2,5 kilometra. Możliwy jest też spacer lub dojazd rowerami wzdłuż Ogrodów Turii.

Pakiety startowe były wydawane na Targach Biegowych zlokalizowanych w jednym z budynków  Miasta Sztuki i Nauki – Muzeum Nauki Księcia Filipa (Museu de les Ciències Príncep Felip) w piątek 30 listopada i sobotę 1 grudnia, w godzinach od 8:30 do 19:30 (bez przerw).  W celu ułatwienia odbioru numerów startowych, które nie zostały odebrane w piątek i sobotę, organizatorzy zapewniają taką możliwość także w dniu startu w godzinach od 7:00 do 8:00 z oznaczonego miejsca obok startu maratonu.

Targi Biegowe zrobiły na mnie duże wrażenie. Ilość kramów handlowych, stoisk fundacji i stowarzyszeń, stoisk promujących atrakcje turystyczne i inne światowe maratony, umiejscowionych na dwóch piętrach potężnego budynku budzi szacunek i pokazuje znaczenie maratonu w Walencji. Można tu spędzić wiele godzin i się nie nudzić. Najważniejszą rolą tego typu imprez jest odbiór pakietów startowych. Na tych targach, żeby odebrać pełny pakiet, należy przejść przez dwa piętra imprezy biegowej. Odbiór numeru startowego odbywa się na poziomie parteru, odbiór plecaka z koszulką techniczną – na piętrze budynku, co zmusza biegaczy do zobaczenia pełnej oferty przygotowanej przez organizatorów. W składzie pakietu startowego, oprócz numeru startowego i koszulki technicznej, znalazł się bidon sportowy do mieszania napojów, specjalny magazyn biegowy oraz cała masa batonów i żeli energetycznych, próbek produktów ekologicznych, napojów, a także plastry i krem ochronny. Wszystko to zapakowane w okolicznościowy worek-plecak.

Obok budynku Muzeum Nauki Księcia Filipa ustawiona była meta maratonu. Ten 150 metrowy ostatni odcinek trasy pokryty jest niebieskim tartanem umieszczonym na szerokiej drodze pomiędzy basenami i zakończony jest ogromnym łukiem mety. Cały ten obraz tworzy futurystyczną scenerię, która robi ogromne wrażenie. W piątek dobiegały końca ostanie prace przy organizacji imprezy biegowej.

Po wpisaniu się na okolicznościową ściankę i odszukaniu się na bilbordach zadrukowanych w kolejności alfabetycznej nazwiskami startujących maratończyków oraz zrobieniu mnóstwa zdjęć na tle  przygotowanych przez organizatorów plansz reklamowych, mogłem opuścić nowoczesne obiekty Miasta Sztuki i Nauki. Miałem już możliwość spokojnie zwiedzać Walencję i odpoczywać, czekając na niedzielną rywalizację.

Podsumowanie: największe targi biegowe, jakie do tej pory widziałem, zorganizowane w niesamowitym miejscu. Sprawne wydawanie pakietów startowych, na które trzeba jednak poświęcić trochę czasu, ale nie jest to czas zmarnowany. Mnogość różnego rodzaju atrakcji robi wrażenie. Zabrakło mi większej oferty gastronomicznej na terenie targów.

Cdn.

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia własne

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
0Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze