„Bieganie na weganie. Jak przebiec 100 mil jedząc trawę i kamienie”. Moja recenzja

W piątek, 18 stycznia dość przypadkowo znalazłem się na spotkaniu autorskim z Gniewomirem Skrzysińskim, ponieważ z powodu żałoby narodowej przeniesiono na inny termin Ostrowiecką Galę Sportu, w której miałem uczestniczyć. Nie jestem wielkim fanem ultramaratonów, ale staram się bywać na organizowanych w mieście spotkaniach autorskich dotyczących biegania czy podróży.

Gniewomir Skrzysiński jest znanym ultramaratończykiem, z przekonania weganem. Przyjechał do Ostrowca Świętokrzyskiego na zaproszenie Ostrowieckiego Stowarzyszenia Biegaczy „Ostrobiec”, żeby promować swoją najnowszą książkę „Bieganie na weganie. Jak przebiec 100 mil jedząc trawę i kamienie.” Sam wieczór autorski mnie nie porwał, spotkanie prowadził przyjaciel autora, ostrowczanin Artur Ćmikiewicz. W dowcipnym dialogu autor odpowiadał na pytania Artura związane z weganizmen, które nazywa „roślinożerstwem”, oraz z bieganiem stumilaków. Opowiadał też o ważnych dla siebie wartościach, mówił o trosce o naszą Ziemię. Na końcu licznie zebrana publiczność zadawała pytania, które głównie dotyczyły biegania. Wieczór skończył się możliwością zakupu książki /lub zestawu z lnianą torbą i ołówkiem/ oraz  otrzymaniem dedykacji z autografem autora. Na spotkaniu zapowiedziano okazję do wspólnego biegania z Gniewomirem Skrzysińskim w sobotni poranek na Gutwinie. Postanowiłem skorzystać z zaproszenia.

Punktualnie o godzinie 9.00 przy zbiorniku na Gutwinie zebrała się grupa kilkunastu osób, aby móc wspólnie pobiegać ze znanym ultramaratończykiem Gniewomirem Skrzysińskim. Biegowe spotkanie dało możliwość wymiany poglądów z niezwykle ciekawym człowiekiem, jakim okazał się autor książki „Bieganie na weganie…”. Gniewomir dał się poznać nie tylko jako utalentowany biegacz, ale bardzo wrażliwy, ciepły i otwarty człowiek, chętnie dzielący się swoimi doświadczeniami i wartościami, co dodatkowo zachęciło mnie do zagłębienia się w lekturze jego książki.

Książkę pochłonąłem w ciągu trzech wieczorów. Z przyjemnością dałem się prowadzić autorowi nie tylko po oznakowanych szlakach mniejszych czy większych gór, gdzie organizatorzy ultramaratonów kierują biegaczy. Dałem się też ponieść wrażliwości i pogodzie ducha, która wręcz emanuje od autora. Tekst książki działa inspirująco, skłania do przemyśleń na temat sensu życia, zdrowego żywienia, troski o istoty większe czy mniejsze, o los naszej planety. Gniewomir nic nie narzuca, nie pokazuje gotowych rozwiązań, ale inspiruje do szukania własnej drogi życia. Autor jest nie tylko świetnym biegaczem i zwolennikiem naturalnego nurtu, czerpiącym pełnymi garściami z filozofii Indian Raramuri (Tarahumara), ale jest przede wszystkim człowiekiem o ugruntowanych wartościach, dla którego zdrowy tryb życia, zgodny z naturą, jest naturalnym wymiarem człowieczeństwa. W książce odnajdziemy kilka przepisów kulinarnych, nie tylko dla początkujących wegan. Myślę, że co najmniej jeden z pomysłów z pewnością wykorzystam w swojej kuchni. W publikacji znalazły się także wywiady z ciekawymi ludźmi, które w pełni komponują się z przekazem autora. Książkę czyta się z przyjemnością i lekkością,  autor zadbał o każdy szczegół wydawniczy.
Gorąco polecam tę lekturę wszystkim, nie tylko biegaczom i weganom.

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia własne

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
16Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze