Projekt Sydney. Podsumowanie dziewiątego tygodnia treningowego (24.07–30.07)

Po dość ciężkim poprzednim tygodniu, który zakończyłem długim dwudziestoczterokilometrowym biegiem, dziewiąty tydzień treningowy zapowiadał się dość lekko. W tym tygodniu miałem odrobinę krótsze treningi, które miały rekompensować wcześniejsze zmęczenie. Wszystko szło dobrze do czwartku, kiedy rankiem wybiegłem na trening tempowy. Tego dnia poranek był zadziwiająco zimny, a ja niedostatecznie rozgrzany albo podczas powrotu do domu mocno spocony. Musiało mnie zawiać, bo po południu pojawił się ból i opór w lędźwiowym odcinku kręgosłupa, wieczorem dokuczliwość jeszcze się wzmocniła. Pomyślałem, wezmę aspirynę, położę się grzecznie spać i minie. Rano, niestety ból nadal był odczuwalny. W czasie ćwiczeń też nie było lekko, podobnie później podczas wchodzenia do samochodu i wychodzenia z niego. W piątek dolegliwość też nie zmalała i zabrała mi cały weekend. Ból bólem, a bieganie bieganiem. Najgorzej było jednak w piątek. Gdy pokonywałem pierwsze półtora kilometra, ból okazał się tak silny, że zamierzałem już się poddać i wrócić do domu. Uporczywość jednak ustąpiła, powoli się rozkręcałem i udało mi się dokończyć trening. Sobotni i niedzielny bieg był już udany, ból zniknął zaraz po tym, jak wybiegłem z domu. A teraz szczegóły.

Poniedziałek (24.07). W tym dniu miałem zaplanowany lekki trening  A na 10 km w tempie 5.37. Po południu padało, przeczekałem nieduży deszcz i wybiegłem wieczorem w kierunku Karczmy Miłkowskiej. Lekka rozgrzewka, później trening właściwy w tempie w przedziale 5.14–5.30, zakończony krótkim rozbieganiem. Udany lekki trening po ciężkim niedzielnym długim biegu.

Wtorek (25.07). To dzień interwałów i ostatni trening szybkościowy umieszczony w moim planie treningowym.  W tym dniu miałem przebiec  3 odcinki po 1600 metrów w tempie 6.10/1600 m, a każdy odcinek kończył się czterystumetrowym fragmentem odpoczynkowym. Postanowiłem wybiec rano przed pójściem do pracy, czyli tradycyjnie o godz. 4.40. Wybrałem trasę na Karczmę Miłkowską, wtedy ścieżka rowerowa jest pusta i można po niej szybko i bezpiecznie biegać. Nie mniejsze znaczenie ma chłodny, orzeźwiający poranek, który także sprzyja biegaczom. Po prawie dwukilometrowej rozgrzewce pierwsze 1600 metrów pokonałem w równe 6 minut, następne w 6.02, a trzeci odcinek ponownie w 6.00. Zmęczony, ale bardzo zadowolony wróciłem do domu po dwukilometrowym rozbieganiu.

Środa (26.07) to dzień wolny od treningu, czyli czas odpoczynku i regeneracji.

Czwartek (27.07). W tym dniu biegam trening tempowy. W planie był dystans 13 km w tempie 4.37.   Wybiegłem rano o godz. 4.40 na trasę w kierunku Karczmy Miłkowskiej. Był wybitnie zimny poranek jak na letni, lipcowy dzień. Pomyślałem, że to idealna pogoda do ciężkiego tempowego treningu. Po półtorakilometrowej rozgrzewce ostro ruszyłem do przodu, każdy kilometr pokonywałem w przedziale 4.12–4.30, co dało wynik: 57.48.  Biegło mi się dobrze, ponieważ było dość chłodno. Musiałem się spieszyć, żeby zdążyć do pracy. W sumie miałem przebiec ok. 16 km, a rozgrzewkę i rozbieganie biegnę sporo wolniej. Trochę wychłodzony, ale szczęśliwy dotarłem do domu na godzinę 6.00, w pośpiechu zdążyłem do pracy.

Piątek (28.07) to lekki trening B na dystansie 10 km w tempie 5.17. Jak już wspomniałem na wstępie podsumowania to jeden z najtrudniejszych dla mnie treningów. Ból odcinka lędźwiowego kręgosłupa spowodował, że długo zastanawiałem się, czy biegać w tym dniu. Po namyślę postanowiłem, że spróbuję. Może po rozgrzewce ból ustąpi i uda mi się przeprowadzić trening? Jako miejsce treningu wybrałem blisko położony park miejski. Krok za krokiem próbowałem rozruszać swoje ciało, ale nie było lekko, odczuwalny ból i opór dolnej części kręgosłupa bardzo mi przeszkadzał. Pierwszy kilometr w parku pokonałem w ponad 7 minut, niestety nie mogłem przyspieszyć, chociaż bardzo się starałem. Drugi kilometr nie zaczął się lepiej, już pomyślałem, że się poddaję i wracam do domu, na szczęście dolegliwość delikatnie ustąpiła i mogłem przyspieszyć. Później już było tylko lepiej. Następne kilometry pokonałem w tempie 5.12–5.20. Bardzo zmęczony, ale dumny, że się nie poddałem, wróciłem do domu.

Sobota (29.07) to lekki trening A na dystansie 16 km w tempie 5.35 oraz krótkie interwały 6×30 s. Sobota jest z jednej strony dniem wypoczynku, z drugiej: zakupów, gotowania, załatwiania różnych drobnych spraw.  Jak  to w  lipcu, zrobiło się dość ciepło, postanowiłem więc przesunąć mój trening na godziny wieczorne. Wybrałem trasę na Karczmę Miłkowską. Ból w dolnym odcinku kręgosłupa, mimo stosowania żelu przeciwbólowego i tabletek rozluźniających, nie dał mi o sobie zapomnieć. Mimo to czułem, że będzie dobrze! I było, już od pierwszego kilometra. Każdy kilometr pokonałem w tempie 5.12–5.30, cały dystans zajął mi 1.25.35, czyli pobiegłem szybciej niż w planie. Zadowolony wróciłem do domu i wylądowałem w wannie, biorąc zasłużoną kąpiel.

Niedziela (30.07). W tym tygodniu to także lekki trening B na dystansie 16 km w tempie 5.17. Mimo chęci na ranne bieganie ciąg różnych zdarzeń przesunął mój trening na godziny wieczorne. Wcześniej uczestniczyłem w pierwszym spotkaniu integracyjnym przy grillu zorganizowanym dla nowej kadry pierwszoligowej drużyny piłkarzy ręcznych KSZO Odlewnia. Kadra szczypiornistów zaczyna od poniedziałku dwutygodniowe zgrupowanie przed nowym sezonem. Liczę, że najbliższy sezon będzie bardzo udany dla naszego zespołu. Po spotkaniu wybrałem się na zaplanowany trening. Szybko zapadający zmrok przyspieszył moje bieganie, każdy kilometr pokonałem w tempie 5.02–5.15. Całą trasę przebiegłem w czasie 1.22.40 i już prawie w całkowitych ciemnościach, rozpraszanych jedynie ulicznymi latarniami i poświatą księżycową, wróciłem do domu, kończąc dziewiąty tydzień treningowy.

Podsumowanie. Udany, mimo bólu kręgosłupa, dziewiąty tydzień treningowy. Wykonałem planowo wszystkie wyznaczone treningi. Pokonałem dystans 83 kilometrów.

Okres przygotowań PON. WT. ŚR. CZW. PT. SOB. NIEDZ.

Razem

24.07–30.07

(tydzień 09)

Lekko A

(5,37)

10 km

Szybkość

(6,10 min          /1600 m )

3 x 1600 m +    600 m

odpoczynek

wolne Bieg tempowy

(4,37)

13 km

Lekko B

(5,14 )

10 km

Lekko A

(5,37)

16 km

+ 6 x 30 s

Lekko B

(5,14 )

16 km

83 km

red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia własne

Komentarze