IV Bieg Papieski w Ćmielowie

W sobotę 7.10.2017 roku w Ćmielowie odbyła się czwarta edycja Biegu Papieskiego na dystansie 10 km. Od czterech lat ten bieg przyciąga uczestników z całego regionu, oferując jedną z najpiękniejszych tras biegowych i bardzo dobrą organizację zawodów. 

Biuro zawodów zostało zorganizowane na Stadionie Miejskim „Świt” w Ćmielowie, położonym kameralnie na obrzeżach miasta w lesie, przy drodze w kierunku Rudy Kościelnej. Na stadionie  organizatorzy ustawili metę zawodów. W tym roku zmieniono lekko trasę biegu, w porównaniu do zeszłorocznej edycji. Miejsce startu wyznaczono w miejscowości Borownia, z której trasa prowadziła przez Rudę Kościelną na Stadion Miejski w Ćmielowie.

Zjawiłem się na stadionie dość późno, bo około 40 minut przed startem. Po zaparkowaniu samochodu udałem się po odbiór pakietu startowego. Biuro zawodów ulokowano w budynku – zapleczu technicznym stadionu. Na bieg można było się zapisać, korzystając ze strony internetowej: www.cmielow.info.pl, do dnia 28 września 2017 roku. Opłata startowa wynosiła 25 zł dla biegaczy z poza gminy Ćmielów i 15 zł dla mieszkańców gminy. Pakiet zawierał: numer startowy, koszulkę techniczną, okolicznościowy kubek i butelkę wody mineralnej. Po odbiorze pakietu zostało już niewiele czasu do odjazdu autobusu transportującego biegaczy na linię startu. Szybko zrzuciłem kurtkę, do koszulki przyczepiłem numer startowy (95) i próbowałem się lekko rozruszać przed startem. Autobus pełny biegaczy ruszył w kierunku Rudy Kościelnej i dalej w kierunku miejsca startu. Te kilka minut jazdy minęło przyjemnie przy biegowej pogawędce.  Na miejscu w Borowni, gdzie organizatorzy ustawili linię startu rozpocząłem intensywną rozgrzewkę, do startu zostało kilka minut. Startując tutaj już po raz czwarty, nigdy nie zawiodłem się na pogodzie. Dziś wprawdzie było dość chłodno, ale zza zachmurzonego nieba co jakiś czas, nieśmiało przebijały się promienie słoneczne, tworząc idealną pogodę do biegania. Na linii startu zamieszanie, każdy z biegaczy się rozgrzewa, dojechała też prasa i pojawili się organizatorzy.

 

Motorem tej imprezy są dwie osoby: Darek Piętka – lokalny nauczyciel wychowania fizycznego i biegacz amator oraz Mariusz Pasternak – radny powiatowy, społecznik, osoba bardzo zaangażowana w sprawy gminy i powiatu. Nie zabrakło też włodarzy gminy. Organizatorzy ogłosili zbiórkę zawodników na linii startu, przed biegaczami ustawił się radiowóz policyjny, który pilotował bieg. Także strażacy ochotnicy ochraniający zawody ogłosili gotowość do udziału w biegu, ponieważ zostali już rozstawieni na skrzyżowaniach i drogach dojazdowych do trasy zawodów. Punktualnie o godzinie 12, burmistrz Ćmielowa ogłosił start, zawodnicy ruszyli z impetem, w biegu głównym wystartowało ponad 60 osób. Na przodzie stawki kilku utytułowanych zawodników z Sylwestrem Lepiarzem na czele, w drugiej grupie dobrze znani koledzy biegacze z Ostrowca Św. i okolic.

Bieg Papieski był pierwszym moim startem po dwutygodniowej przerwie od ostatniego maratonu, który przebiegłem w Christchurch, w Nowej Zelandii. Nie nastawiałem się na dobry wynik, ciągle czułem jeszcze zmęczenie, podróżą i maratonami. Jednak pomyślałem, że zupełnie nie odpuszczę kolegom. Początek zawodów od linii startu w Borowni do Rudy Kościelnej dość pagórkowaty. To nowy odcinek trasy, w porównaniu do poprzednich dwóch edycji zawodów, mam wrażenie, że sporo trudniejszy.

Stawka biegaczy mocno się rozciągnęła, ja trzymam się w trzeciej grupce, która też ma dość mocne tempo, są tutaj m.in. Paweł Wosiek, Łukasz Żaczek, Przemek Pronobis, Kinga Kacuga. Pierwsze 3-4 km pokonujemy w tempie poniżej 4 min/km, mimo mocno pagórkowatego terenu. Dobiegamy do Rudy Kościelnej: jeden, drugi zakręt i jesteśmy na drodze w kierunku Ćmielowa. Tutaj organizatorzy ustawili punkt z wodą, podawaną przez wolontariuszy w plastikowych kubkach. Korzystam, wypijając kilka łyków. Te ostatnie pięć kilometrów do mety są nam dobrze znane z poprzednich edycji: większość trasy z górki i dwa lekkie podbiegi zakończone rundą po trawiastym stadionie. Na piątym kilometrze tempo lekko spadło do 4.12, próbuję przyspieszyć, co nie jest łatwe. Biegniemy najładniejszym odcinkiem trasy Biegu Papieskiego, wokół nas rozciąga się las mieszany, w żywych barwach jesiennych, podkręcanych przez nieśmiałe promyki słońca. Kolejne trzy kilometry biegnę jeszcze razem z kolegami w tempie 4.07-4.12. Próbuję dotrzymać im kroku, ale nie daję rady! Są dzisiaj w lepszej formie! Brakuje mi motywacji lub wychodzi zmęczenie po ostatnich maratonach. Ostatecznie grupka biegaczy mnie zostawia, nie mam sił na to, aby dotrzymać im tempa. Za mną słyszę kolejnych zawodników, próbuję się jakoś motywować, przyspieszam, osiągając  tempo  4.04 -4.02 na 9 i 10 km.

Ostry zakręt w lewo i jestem na drodze do „Świtu”, zostało kilkaset metrów do mety. Biegaczy dopinguje tutaj spora grupa mieszkańców, gości oraz liczna grupa młodych ćmielowskich uczniów czekających na zawody biegowe w swoich kategoriach wiekowych. Rundę wokół stadionu pokonuję z pełną moją kontrolą nad biegnącymi z tyłu następnymi zawodnikami. Nie daję się wyprzedzić. Przebiegam ostanie 100 metrów i wpadam na linię mety. Łapię czas na moim garminie: 42.00 przy 10.46 km trasy, co daje tempo 4.01. Jestem bardzo zadowolony! Medal ląduje mi na szyi, w sumie jestem 13. i drugi w kategorii: M40 (organizatorzy nie przewidzieli wyższej kategorii wiekowej). Gratuluję zwycięstwa Sylwkowi Lepiarzowi, a moim kolegom – walki. Przebieram się, jem gorący posiłek przygotowany przez organizatorów. Na sympatycznej uroczystości po biegu otrzymuję grawerton za II miejsce w kategorii M40. Oficjalne wyniki na: www.cmielow.info.pl

IV Bieg Papieski przechodzi do historii, a ja już wiem, że za rok znów tutaj wystartuję.

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia: Agnieszka Rogalińska

Komentarze