Movistar Lima42K. Przed startem

Podróż do Peru, mimo że daleka, nie zmęczyła mnie tak bardzo jak zeszłoroczna wyprawa do Australii. Trzygodzinny lot do Madrytu, później kilka godzin oczekiwania na lotnisku, aby wreszcie zasiąść w wygodnym fotelu Boeinga 787-8, Dreamlinera linii Air Europa, udającego się bezpośrednio do Limy. Jedenastoipółgodzinna podróż przebiegła bez zakłóceń, czas upływał głównie na oglądaniu filmów na ekranie monitora wbudowanego w fotel przede mną, co odbywało się z przerwami na posiłki serwowane przez hiszpańskie stewardesy. W podróży towarzyszył mi kolega – maratończyk, Marcin Wiśniewski, który przyjął ode mnie propozycję przebiegnięcia maratonu w Limie. Marcin okazał się dobrym towarzyszem podróży, za co serdecznie mu dziękuję.

Krótki czas naszej wyprawy, bo tylko tydzień, był wypełniony różnymi atrakcjami. Najważniejszym elementem wyjazdu był oczywiście maraton, ale nie zrezygnowaliśmy ze zwiedzania dość dla nas egzotycznego kraju, jakim jest Peru. Oprócz Limy, stolicy kraju, postanowiliśmy zwiedzić także Cusco, stolice dawnego państwa Inków, oraz największą atrakcję Peru, sanktuarium Inków – Machu Picchu.

Z lotniska w Limie zabrał nas o świcie piątkowego dnia kierowca taksówki hotelowej, który oczekiwał na nasz przylot w holu, trzymając kartkę z moim nazwiskiem. W ciągu kilkunastu minut dojechaliśmy do hotelu, gdzie szybko się zameldowaliśmy, później zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do pokoju na krótką drzemkę w wygodnych łóżkach. W południe zaplanowaliśmy krótki rekonesans po mieście i odebranie pakietów startowych, ponieważ już w niedzielę zaplanowany był, i to o godz. 7 rano, start maratonu.

Z hotelu wyruszyliśmy do Parku Reserva, gdzie organizatorzy maratonu zorganizowali Expomaraton (miejsce odbioru pakietów startowych, uświetnione bogatą ofertą handlowych stoisk sportowych i sponsorskich), zaprowadziła nas tam aplikacja Maps.me w moim telefonie. Park Reserva leży naprzeciwko Stadionu Narodowego Peru, znany jest z wieczornych pokazów podświetlanych fontann. Wejście nr 4, przy którym zostało zorganizowane Expo usytuowane było na rogu ulic via Expresa i Jr Madre de Dios. Expomaraton otwarto w piątek 18.05 w godzinach 12.00-21.00 i w sobotę 19.05 w godzinach 9.00-19.00.

Pierwszy raz się zdarzyło, że trafiłem na otwarcie tego typu imprezy. Expo w Limie zrobiło na mnie duże wrażenie, organizatorzy się przyłożyli, aby uczcić 10. rocznicę maratonu w Limie. Mnogość stoisk handlowych oraz różnego rodzaju atrakcji towarzyszących imprezie była imponująca. Głośna muzyka tworzona przez DJ odbijała się mocnym echem po parku. Dużym wydarzeniem była obecność na Expo elity startujących maratończyków, takich jak: Stephen Njoroge, Belanesh Gebre, czy gwiazda peruwiańskich biegów długodystansowych – Ines Melchor. Na pamiątkę zostało mi wspólne zdjęcie, jak się okazało, ze zwycięzcą maratonu w Limie – Stephenem Njoroge.

Odbiór pakietu startowego odbywał się na dużym stoisku przeznaczonym dla biegaczy uczestniczących w maratonie i półmaratonie. Poszczególne stanowiska oddzielone  barierkami i oznaczone przedziałami numerów startowych ułatwiały zawodnikom odbiór pakietów. Zapisy prowadzone były na stronie internetowej organizatora: www.lima42k.com, koszt pakietu startowego wynosił 120 $. Przy odbiorze pakietu należało pokazać potwierdzenie zakupu pakietu, na którym znajdował się nadany numer startowy, oraz okazać paszport.  W pakiecie oprócz numeru startowego (nr 1574) i chipa na but, były różne ciastka, batoniki energetyczne oraz reklamy sponsorów. Otrzymałem także koszulkę techniczną Adidasa. Wszystko zostało zapakowane w okolicznościowy worek, który mógł służyć do zapakowania depozytu przed maratonem, tak też go wykorzystałem.

Nasz pobyt na Expo zakończył się wpisem na okolicznościowej ściance, wykonaniem kilku sesji fotograficznych oraz stworzeniem na przedramieniu napisu natryskowego 42K (na specjalnym stanowisku Adidasa), czyli swoistego tatuażu upamiętniającego przez tydzień udział w tej imprezie.

Uważam, że Expomaraton w Limie to jedna z najlepszych imprez towarzyszących maratonom, jakie odwiedziłem w ostatnich latach na całym świecie.

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia własne

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
50Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze