VI MosirGutwinRun – 6. runda

Zakończenie szóstej rundy zawodów biegowych na Gutwinie oznacza podsumowanie całej szóstej edycji MosirGutwinRun 2018. Finałowa runda jest uwieńczeniem całorocznych zmagań biegowych na dwóch dystansach: maratonu i półmaratonu na raty. Prawdziwe emocje dotyczą biegaczy, którzy ukończyli minimum cztery z sześciu biegów, uzyskując możliwość sklasyfikowania w poszczególnych kategoriach wiekowych czy klasyfikacji open. W wielu kategoriach wiekowych miejsca na podium rozstrzygane są podczas ostatniej, szóstej rundy, co utrzymuje zawodników w napięciu do końca. Na tym polega wyjątkowość tej imprezy biegowej, która z roku na rok zyskuje na popularności.

Dwie ostatnio przebyte rundy MosirGutwinRun upłynęły w deszczowej pogodzie, niestety szósta runda nie zapowiadała się inaczej. Niedzielny poranek, 28 października, przywitał nas zachmurzonym niebem, z którego padał deszcz. Deszcz był równy, gęste chmury nie dawały nadziei na zmianę pogody. Nie miałem pojęcia, jak się ubrać na ostatni w tym roku bieg na Gutwinie. Nie było bardzo zimno, więc postanowiłem pobiec w normalnym biegowym stroju. Na zawody pojechałem godzinę przed startem. W biurze zawodów potwierdziłem swój udział w biegu, trochę pogadałem ze znajomymi i rozpocząłem rozgrzewkę. Planowałem też nagrać filmik motywujący do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu, który każdej niedzieli zamieszczam na FB, na moim biegowym fanpage’u 50andstill. Mimo przeszkadzającego deszczu i chlupiącej w butach wody udało mi się rozgrzać do biegu. Zbliżała się godzina startu, zostawiłem kurtkę przeciwdeszczową w samochodzie i przemieściłem się w pobliże linii startowej. Zbierali się tam już zawodnicy. Na starcie było sporo dobrych biegaczy, faworytów tej rundy, m.in.:  Sylwek Lepiarz, Michał Karasiński, Michał Jagieło czy Wojtek Jarosz.

Ja także miałem na moim poziomie z kim rywalizować, w tej rundzie na starcie pojawili się: Przemek Pronobis, Piotrek Bajer czy Konrad Sulik. Nie zabrakło konkurentów w mojej kategorii wiekowej M50: Krzyśka Komara czy Sławomira Majchrzaka. Rywalizacja na trasie zawodów zapowiadała się interesująco. W ostatniej rundzie na dystansie maratonu na raty, mimo fatalnej pogody, wystartowało 105 biegaczy. Startując, bałem się warunków na trasie, która po dość długich i intensywnych opadach mocno się pogorszyła. Przede wszystkim było ślisko, co groziło upadkami i kontuzjami, nie brakowało też błota, które zmuszało do ciągłych zmian kierunków biegu. No cóż, jak ktoś powiedział: „taki mamy klimat!”. Podobnie jak w poprzednich rundach upatrzyłem sobie kolegów biegaczy, z którymi będę rywalizował. Niepostrzeżenie padł sygnał do startu, kilku zawodników mocno wyrwało do przodu, a przód stawki, jakby trochę uśpiony, spokojnym krokiem obserwował oddalających się kolegów. Pętla wokół zbiornika wybiegana w dobrym tempie mimo uśpionego początku. Pierwszy kilometr w tempie 3.40, więc jednak szybko. Już po skręcie w lewo, w stronę lasu, rywalizacja mocno się rozkręciła. Tak jak w poprzednich rundach wokół mnie Przemek Pronobis, Konrad Sulik czy Piotrek Bajer – czyli to, co lubię. Drugi kilometr biegnę w ciężkich warunkach w tempie 3.54, następny w podobnym czasie. Tutaj wyprzedzam Kacpra Chodakowskiego i jeszcze jednego zawodnika. Niestety, już na czwartym kilometrze wyprzedza mnie Przemek Pronobis, jest w tym sezonie w dobrej formie. Ja z kolei zostawiam z tyłu Piotrka Bajera i Konrada Sulika.

Na piątym kilometrze jest punkt nawadniania, łapię kubek wody z rąk wolontariusza i wypijam kilka  łyków, wybija mnie to trochę z rytmu. Tempo biegu spada do 4.03. Widzę plecy Przemka, które oddalają się ode mnie. Łapię drugi oddech, pokonuję piaskowe wzgórze na trasie, lekko podkręcając tempo biegu. Na trasie jest sporo miejsc zmuszających biegaczy do poruszania się brzegiem lasu, co bardzo męczy i spowalnia bieg. Mimo to podkręcam tempo, szósty kilometr pokonuję w czasie 3.59. Biegnę sam, w odległości kilkudziesięciu metrów widzę plecy Przemka. Trudne warunki na trasie, błoto i woda wybijają z rytmu, co zaraz odbija się na czasie biegu. Siódmy i ósmy kilometr pokonuję w podobnym tempie ok. 4.05. Mimo trudnych warunków to i tak jest za wolno, więc staram się podkręcać tempo biegu, a  biegnąc samemu, nie jest to takie proste. Nasłuchuję, ale nikt mnie nie ściga. Do Przemka biegnącego przede mną dzieli mnie spora odległość, ale staram się do niego nie tracić  dystansu. Dziewiąty kilometr przed skrętem na chodnik wokół zbiornika pokonuję w tempie 3.59. Na ścieżce zebrani kibice mocno dopingują, przyspieszam, nikt mi już nie zagrozi, ale walczę z czasem. Dziesiąty kilometr pokonuję w tempie 3.48, a do mety pozostało ok. 250 metrów. Przy sporym dopingu przekraczam linię mety, łapię czas 4.14. Jestem szósty. Już wiem, że w klasyfikacji w swojej kategorii biegowej powtórzę sukces z 5. edycji imprezy, gdzie zająłem pierwsze miejsce.

Tradycyjnie po starcie na dystansie półmaratonu na raty o godzinie 13.00 odbyło się podsumowanie szóstej rundy i całej edycji MosirGutwinRun 2018. Gościny udzieliło Nadleśnictwo Ostrowiec Św., które w pobliżu Ośrodka Wypoczynkowego na Gutwinie ma leśniczówkę z dobrze zagospodarowanym miejscem biwakowym. Wiata i rozbite namioty imprezy biegowej częściowo ochroniły biegaczy przed rzęsistym deszczem, który towarzyszył im od rana. Organizatorzy wręczyli medale tym biegaczom, którzy ukończyli cztery z sześciu biegów 6. edycji i zostali sklasyfikowani. Podsumowano dzisiejszą szóstą rundę, wręczając nagrody zwycięzcom. Najważniejszą częścią  uroczystości było podsumowanie całej szóstej edycji MosirGutwinRun. W tej części doceniono sponsorów imprezy, wręczono puchary i nagrody w kategoriach wiekowych oraz kategorii rodzinnej. Doceniono tez zawodników, którzy ukończyli wszystkie rundy tegorocznej edycji w obu konkurencjach biegowych.

Podsumowując szóstą edycję MosirGutwinRun, należy pochwalić organizację imprezy, która z edycji na edycję staje się coraz bardziej profesjonalna. Tegoroczne wydanie zapisze się rekordową frekwencją uczestników na obu dystansach, nową szybszą trasą oraz wprowadzeniem elektronicznego pomiaru czasu. Uważam, że jest to jedna z najlepszych imprez biegowych w regionie.

6. rundę VI edycji wygrał Michał Karasiński przed Michałem Jagieło i Sylwestrem Lepiarzem.

Pełne wyniki 6. rundy oraz całej VI edycji Mosir GutwinRun 2018 na http//www.ostrowiecbiega.pl

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia: MOSIR

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
0Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze