VII MosirGutwinRun – 1. Runda

Już od siedmiu lat, zawsze wiosną rusza kolejna edycja ważnej dla biegaczy i aktywnych mieszkańców miasta oraz regionu imprezy biegowej – MosirGutwinRun. Mam osobisty sentyment do tych zawodów, które zawsze będą mi się kojarzyć  z początkiem mojej przygody z bieganiem. Brałem udział w każdej edycji imprezy, zaliczając  każdego roku cztery lub pięć z sześciu rund. Niespotykana formuła zawodów, które odbywają się na różnych dystansach biegowych, i ukierunkowanie na różnych odbiorców nadają imprezie wyjątkowy charakter.

Jest jeszcze coś ważnego i wyróżniającego te zawody – rodzinna atmosfera wśród startujących. Spotykamy się tutaj chętnie, nie tylko żeby pobiegać, ale także pogadać, wymieniać doświadczenia biegowe, czy nawet umówić się na wspólne treningi. To tutaj się nakręcamy i mobilizujemy do dalszego biegania. W tym miejscu zawiązały się liczne koleżeństwa i przyjaźnie. Oczywiście ważnym elementem tej imprezy jest także rywalizacja odbywająca się na różnych poziomach: kobiet, mężczyzn, dzieci, rodzin, kategorii wiekowych, czy grup koleżeńskich. To tutaj wreszcie wykrystalizowała się idea Ostrowieckiego Stowarzyszenia Biegaczy „Ostrobiec”, która po latach się zmaterializowała.

W niedzielę, 12 maja 2019 roku, o godzinie 9.30 wystartował bieg na dystansie maratonu na raty otwierający VII edycję MosirGutwinRun. Tego poranka pogoda dopisała, nie padało i było dość ciepło. Nie uspokoiło to moich obaw co do jakości nawierzchni trasy biegowej, ponieważ padało w nocy przed imprezą oraz przez kilka dni poprzedzających bieg.

Do Ośrodka Wypoczynkowego na Gutwinie, corocznego miejsca organizacji zawodów, dotarłem na godzinę przed startem. Parking był już całkowicie zapełniony, zaparkowałem więc na chodniku. Po dotarciu do biura zawodów i zweryfikowaniu tożsamości potwierdziłem swój  start na wspomnianym dystansie (zapisałem się w  drodze  rejestracji  elektronicznej poprzez  formularz na  stronie  www.ostrowiecbiega.pl, w zakładce MosirGutwinRun). Podobnie jak rok wcześniej należało uiścić jednorazową opłatę w wysokości 5 zł za numer startowy z chipem do automatycznego pomiaru czasu. Otrzymałem numer 50. (podobnie jak rok wcześniej) i ruszyłem się przebrać do samochodu. Wokół biura zawodów zebrała się już spora grupa biegaczy, w tym sporo znajomych. Pogadaliśmy chwilę. Po przebraniu się i uzupełnieniu płynów przyszedł czas na rozgrzewkę i nagranie cotygodniowego filmiku promującego aktywność fizyczną.

Rozgrzałem się i przemieściłem na linię startu, tam zebrała się gotowa do biegu spora grupa zawodników, było nawet tłoczno. Tylko do tego biegu zapisała się około setka biegaczy. Tym razem na starcie zabrakło kilku lokalnych faworytów, ale w takich przypadkach zawsze możemy liczyć na region. Mocno prezentowały się Starachowice z Michałem Wojtonem i Wojtkiem Jaroszem, obecni byli także Michał Karasiński i zawsze mocny triathlonista, ostrowczanin Konrad Sulik. Sygnał do startu wystrzałem z pistoletu startowego dał Grzegorz Bażant – pomysłodawca cyklu. Trasa zawodów na dystansie maratonu na raty nie została zmieniona, porównując ją do VI edycji zawodów. Ta wiadomość mnie ucieszyła, ponieważ zeszłoroczna trasa była najszybszą podczas wszystkich edycji imprezy.

Już od startu na odcinku wokół zbiornika wybiła się na prowadzenie grupa biegaczy. Systematycznie, jeszcze przed skrętem na leśne ścieżki, rosła jej przewaga. Siedmioosobową grupę prowadzili dwaj biegacze – Michał Karasiński i Wojciech Jarosz.

Mimo dużego tempa na pierwszym kilometrze, w granicach 3.40, udaje mi się utrzymywać w prowadzącej grupie. Po skręcie na leśne ścieżki tempo delikatnie spada, robi się tutaj trochę ślisko, widać skutki wcześniejszych opadów. Najważniejsze dla mnie jest bezpieczeństwo i unikanie kontuzji. Spodziewałem się utrudnień na trasie, ale ostatecznie byłem miło zaskoczony stanem trasy biegowej. Na następnych kilometrach lekkie roszady w prowadzącej grupie biegaczy. Do przodu wybija się wyraźnie grupa czterech zawodników. Do wymienionych wcześniej dołącza Michał Wojton oraz Michał Kołomański. Ja cały czas trzymam się Konrada Sulika, za nami też robi się pusto – nasza przewaga rośnie nad mocno już rozciągniętymi zawodnikami. Tempo biegu cały czas wysokie i utrzymuje się poniżej czterech minut na kilometr. Na piątym kilometrze organizatorzy przygotowali punkt nawadniania. Skręcając w lewo, łapię kubek z wodą, wypijam kilka łyków i próbuję nadrabiać stracone kilka metrów do Konrada. Przed nami w oddali widzę sylwetkę Michała Karasińskiego, który już wyraźnie został z tyłu prowadzącej grupy, a w tamtym momencie nawet się zatrzymał i kucnął, aby po chwili ruszyć dalej do biegu. Powoli zbliżaliśmy się z Konradem do Michała, aby na siódmym kilometrze, po powtórnym zatrzymaniu się zawodnika, zrównać się z nim. Na następnym kilometrze już biegliśmy sami, Michał został z tyłu. Tempo biegu znów spadło, wahało się wokół czterech minut na kilometr. Na ósmym kilometrze Konrad zyskał nade mną kilka, później kilkanaście metrów przewagi. Czułem zmęczenie, odezwały się trudy praskiego maratonu, który przebiegłem tydzień wcześniej. Postanowiłem nie przesadzać i biec już do mety w miarę spokojnie.

Dobiegając do zbiornika, słyszałem odbijający się echem w lesie doping zgromadzonych kibiców i zawodników. Pierwsi biegacze maratonu na raty znajdowali się już na trasie wokół zbiornika. Po chwili, także mocno dopingowany, wbiegłem na chodnik otaczający zbiornik na Gutwinie. Starałem się jeszcze przyspieszyć. Zostało kilkaset metrów do końca, walczę  i wreszcie wpadam na metę, łapię czas na moim zegarku, okazuje się, że jestem piąty. Osiągam przyzwoity czas 40.10 i w kategorii  wiekowej jestem pierwszy. Lubię te zawody!

Myślę, że dobrze rozpocząłem kolejną edycję MosirGutwinRun i już niecierpliwie czekam na drugą rundę zawodów, która odbędzie się 2 czerwca! Polecam i serdecznie zapraszam do udziału.

Wyniki I rundy MosirGutwinRun na stronie www.ostrowiecbiega.pl

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia: MOSiR

 

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
0Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze