VIII MosirGutwinRun – 1. Runda

Mimo że rok 2020 nie jest łatwy dla biegaczy, w Ostrowcu Świętokrzyskim wystartowała ważna impreza biegowa – MosirGutwinRun. Już po raz ósmy miłośnicy biegania (także miłośnicy nordic walking) mogą rywalizować na umownych dystansach maratonu i półmaratonu na raty. Zawodnicy, aby zostać sklasyfikowani, muszą ukończyć cztery (po 10.55 km lub 5.37 km) z sześciu biegów odbywających się w danej edycji.

W tym roku ta sztandarowa impreza biegowa ruszyła z prawie dwumiesięcznym opóźnieniem spowodowanym epidemią koronawirusa. Wiosną zamknięto kraj także dla sportowców, ograniczając w znacznym stopniu treningi. Odwołano lub przeniesiono na jesień praktycznie wszystkie imprezy biegowe. Ten los spotkał także MosirGutwinRun. Organizatorzy jednak się nie poddali. Działając według zaleceń sanitarnych, opracowali nowy regulamin imprezy. Została zmniejszona liczba uczestników, wprowadzono liczne ograniczenia i zalecenia.

Ograniczenia w liczbie uczestników i niewielka liczba imprez biegowych w kraju wywołały duże zainteresowanie tegoroczną edycją MosirGutwinRun. Zapisy internetowe zakończyły się już po trzech dniach od ich ogłoszenia. Z 300 zapisanych biegaczy wystartowało ostatecznie 258 z nich. Zasięg imprezy mocno przekroczył granice województwa świętokrzyskiego. U biegaczy widać  potrzebę rywalizacji, która determinuje motywację treningową, a z tym był przez ostatnie miesiące problem.

W niedzielę, 5 lipca 2020 roku o godzinie 9.00 zaplanowano start pierwszej rundy MosirGutwinRun na dystansie maratonu na raty. Ośrodek Wypoczynkowy na Gutwinie przywitał biegaczy gorącą, parną pogodą. Organizatorzy po dwóch latach zdecydowali się na zmianę trasy na obu dystansach. Byłem tym faktem trochę rozczarowany, ponieważ lubiłem jej przebieg i była to przez ostatnie dwa lata najszybsza trasa w historii tej imprezy biegowej.

Pierwsza runda jest zawsze wyzwaniem organizacyjnym, zawodnicy odbierają numery startowe za drobną jednorazową opłatą 5 zł, składają lub podpisują oświadczenia. Zapisy, jak już wspomniałem, odbywają się przez stronę organizatora www.ostrowiecbiega.pl. Tym razem namiot biura zawodów postawiono przy chodniku niedaleko parkingu na Gutwinie, w niedużej odległości od miejsca startu zawodów. Od godziny 8.00 rano  do samego startu tworzyła się duża kolejka biegaczy odbierających swoje numery startowe. Kolejka spowodowała niewielkie opóźnienie startu biegu na dystansie maratonu na raty.

Po wezwaniu spikera do ustawienia się na linii startu zawodnicy zgromadzili się na chodniku przy zalewie. To tradycyjne miejsce startu i mety MosirGutwinRun. Dla większości zawodników to był pierwszy start w imprezie biegowej w tym roku. Na twarzach biegaczy widać było entuzjazm i zarazem niepokój. W czołówce stawki pojawili się dawno niewidziani na tej imprezie znani biegacze: Sylwek Lepiarz, Rafał Gontarczyk, Michał Jagieło czy zwycięzca zeszłorocznej edycji – Marcin Wojtan. Zapowiadała się ostra walka w czołówce biegu.

Dla mnie był to także pierwszy oficjalny start w zawodach w tym roku, wprawdzie przebiegłem już półmaraton (1.28.17) i maraton (3.17.58) w małej trzyosobowej prywatnej rywalizacji, ale jednak tłum biegaczy, atmosfera i adrenalina są większe na dużych, oficjalnych zawodach.

Po wystrzale pistoletu startowego czołówka biegaczy szybko uzyskała przewagę. Trasa wokół zalewu została skrócona do chodnika wokół pierwszego zbiornika i jak zwykle skręcała w prawo w leśną ścieżkę. Przy mnie pojawił się Konrad Sulik, z którym stanowiliśmy zaplecze dominującej już od pierwszych metrów czołówki zawodów. Tam brylował, będący w dobrej formie, Sylwek Lepiarz. Po wbiegnięciu na ścieżki leśne jakość trasy zawodów mocno się zmieniła na niekorzyść. Było ślisko, mokro, pojawiło się błoto i kałuże. Pierwszy kilometr przy pełnej adrenalinie okazał się bardzo szybki ok. 3.40, później już było dużo wolniej. Trasa, ale też zmęczenie ubiegłotygodniowym maratonem, ujawniły u mnie brak świeżości. Moja tegoroczna forma też nie jest najwyższych lotów, zabrakło mi regularnych treningów realizowanych według planu. Szczególnie zabrakło mi interwałów i tempówek, do których zabrakło mi motywacji. W głowie ten sezon już przekreśliłem.

Do naszej dwójki dołączył, będący w bardzo dobrej formie, ostrowiecki biegacz – Łukasz Żaczek. Kolejne kilometry przebiegłem już powyżej 4 minut, jakość trasy uległa dalszemu pogorszeniu. Aby omijać kałuże i błoto, trzeba było wbiegać w ścianę krzewów i traw. Zostałem z tyłu za kolegami, ich przewaga z każdym kilometrem rosła, nie byłem w stanie nic z tym zrobić, brakowało mi tego dnia świeżości. Zostałem sam na trasie, starałem się utrzymywać dwustumetrową przewagę nad ścigającą mnie dwójką biegaczy. Pogoda też nas nie rozpieszczała, było gorąco i parno. Odcinki leśne tylko potęgowały duchotę. Trochę tlenu dostarczały miejsca, gdzie nie było drzew, wtedy dopadały biegaczy ostre promienie lipcowego słońca. Starałem się być cały czas skoncentrowany, uważając na kałuże i błoto, nie chciałem walki przypłacić przypadkową kontuzją.

Samotnie mijał kilometr za kilometrem. Na półmetku trasy organizatorzy rozłożyli matę do pomiaru czasu, nie było natomiast punktu nawadniania zorganizowanego zawsze w tym miejscu. Byłem tym faktem trochę rozczarowany. To dla mnie nauczka, żeby czytać regulaminy zawodów. Dziś wygrały z biegaczami względy sanitarne. Druga połowa trasy przebiegała bardzo podobnie – próbowałem utrzymać tempo biegu, samotnie walcząc do końca. Ostatnie kilometry trasy znajome z poprzednich edycji, chociaż tym razem końcówka odbywała się wokół małej pętli zbiornika wodnego. Starałem się jeszcze na końcu przyspieszyć, ale nie będąc zagrożonym, nie potrafiłem wykrzesać więcej energii. Spokojnie przebiegłem linię mety. Czas 42.59, który dał mi 10. miejsce open i 1. w kategorii M 50. Szału nie ma, ale biorąc pod uwagę zeszłotygodniowy maraton, dziś nic więcej nie mogłem zrobić. Pierwszą rundę MosirGutwinRun wygrał pewnie Sylwek Lepiarz.

Co do nowej trasy, to jest OK i wydaje się dość szybka, ale tym razem było za dużo wody i błota. Niestety, dzisiaj znalazłem się na trasie pomiędzy szybkimi zawodnikami i tymi trochę wolniejszymi, biegłem sam, a tak się biega najgorzej. Następna runda już 26 lipca. Do zobaczenia na trasie VIII edycji MosirGutwinRun!

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia: MOSiR

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
0Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze