VIII MosirGutwinRun – 4. Runda

W tym roku cykl sześciu rund zawodów biegowych tworzących VIII edycję MosirGutwinRun odbywa się od lipca do października. Przyczynami skrócenia cyklu były wiosenne ograniczenia eliminujące praktycznie całą naszą aktywność, a także długi okres powrotu do normalności. Normalność nigdy nie powróciła w takim stopniu, jak przed pandemią, ucierpiały szczególnie imprezy biegowe. Tym bardziej musimy doceniać organizację kolejnej edycji zawodów w naszym mieście.
U mnie  w tym roku brakowało jednego – wysokiej formy biegowej. Wiosenny i częściowo letni okres przygotowań treningowych niestety zmarnowałem. Biegając od czasu do czasu, bez określonego planu treningowego, utrzymywałem tylko aktywność fizyczną. Dopiero start zawodów na Gutwinie wyzwolił u mnie nową energię, która dopiero pod koniec lipca przełożyła się na systematyczny trening biegowy. Pisałem we wcześniejszych relacjach, jak trudno się zmotywować do cięższego treningu, nie mając planowych startów. Dla mnie najważniejsze są maratony, których w tym roku jest jak na lekarstwo. Tam, gdzie byłem zgłoszony do startu, zawody zostały przeniesione na przyszły rok.  Natomiast tam, gdzie organizatorzy mimo ograniczeń zdecydowali się na organizację maratonów, mocno uszczuplano liczbę startujących. Skutkowało to praktycznie ograniczeniem nowych zapisów. Więcej szczęścia mieli biegacze zapisani przed okresem pandemii. W takiej sytuacji musiałem zmienić myślenie. Motywatorem przestał być maraton, a stał się – systematyczny trening! Wyszedłem z założenia, że jak odpuszczę biegowo ten rok, następny może być jeszcze trudniejszy. Nie mam na myśli sytuacji epidemiologicznej, ale sprawność fizyczną i wiek. W tym roku skończę 55 lat, to z jednej strony wydaje się dużo, ale z drugiej strony ciągle mam ambicję poprawiać wyniki biegowe, ustanawiać nowe życiówki. Jedynym rozwiązaniem był powrót do systematycznych, ale niełatwych  treningów moją ulubioną metodą Hansonów. Mam nadzieję, że w końcowych rundach MosirGutwinRun będzie już widać efekty ciężkich treningów biegowych.

Czwarta runda MosirGutwinRun odbyła się w końcówce wakacji. W niedzielny sierpniowy poranek panowała słoneczna, gorąca pogoda, która gwarantowała dobre warunki na leśnych ścieżkach wokół zbiornika na Gutwinie. Ponownie na starcie zabrakło najlepszego zawodnika z wielu edycji naszej kultowej imprezy – Sylwka Lepiarza, dopisali natomiast  pozostali pretendenci do zwycięstwa w tych zawodach. Rywalizacja na obu dystansach zapowiadała się emocjonująco. Dystans społeczny i inne wymogi sanitarne na imprezach sportowych już na trwałe zapisały się przy ich organizacji. W takim rygorze przebiegał też start czwartej rundy. Przy podobnym scenariuszu jak w poprzednich rundach grupa najszybszych biegaczy szybko uzyskała sporą przewagę, która z każdą minutą się powiększała. Tradycyjnie znalazłem się w małej grupie pościgowej za liderami biegu. Pierwszy kilometr, który częściowo ciągnie się chodnikami wokół zbiornika wodnego, okazał się dość szybki (tempo biegu w granicach 3.40 min./km). Kolejne kilometry w tempie trochę wolniejszym, ponieważ ścieżki leśne robią jednak dużą różnicę. Walczę na trasie z Jarkiem Walczykiem, co jakiś czas dołącza do nas Konrad Sulik, który w czasie maratonu na raty trenuje interwały, przygotowując się do triatlonu.

Tym razem mam ze sobą butelkę wody, która w upalny dzień bardzo się przydaje. Gorąca, bezwietrzna pogoda daje się we znaki, tym bardziej, że w sobotni treningowy poranek także się nie oszczędzałem. Przed piątym kilometrem na trasie zawodów, w poprzek ścieżki biegowej była rozłożona taśma rejestrująca naszą obecność na trasie. Po jej minięciu było lekko z górki, tutaj niestety straciłem prowadzenie w tej drugiej, może trzeciej grupce zawodników. Dzisiaj Jarek Zdonek miał widać lepszy dzień. Konrad po raz ostatni dobiegł do mnie, trenując interwały, po czym zwolnił. Zostałem praktycznie sam na trasie, kilkanaście metrów przede mną widziałem plecy dwóch zawodników. Samotne bieganie jest trudniejsze, bezpośrednia rywalizacja wywołuje dużo emocji. Przyzwyczaiłem się już w tej edycji, że jestem sam na trasie pomiędzy czołówką stawki a następnymi biegaczami. Starałem się biec dość równo, ale leśne warunki tego nie ułatwiają, mimo to utrzymuję tempo w granicach 4.00–4.10 min/km. W oddali słychać spikera relacjonującego dzisiejsze zawody, została ostania prosta w lesie prowadząca lekko z góry, przechodząca w ostry zakręt w prawo na chodnik wokół zbiornika wodnego. Przede mną w pewnej odległości widzę plecy dwóch biegaczy, ale to już jest kilkadziesiąt metrów przewagi nade mną. Staram się przyspieszyć na ostatnich metrach, przebiegam linię mety. Ulga. Dziś osiągnąłem najlepszy wynik w tej edycji zawodów: 41.28, który mi dał 7. miejsce open i umocnił mnie na 1. miejscu w kategorii M50.

Podsumowanie 4. Rundy:  w zawodach w biegu na ponad 10 km, czyli maratonu na raty, wzięło udział 98 zawodników. Czwartą rundę MosirGutwinRun wygrał Rafał Gontarczyk wśród mężczyzn i Dominika Łukasiewicz wśród kobiet. Piękna, gorąca, ale bezwietrzna pogoda towarzyszyła zawodnikom, którzy mieli dobre warunki biegowe na leśnej trasie. Następna, trzecia runda MosirGutwinRun odbędzie się już 20 września. Gorąco zapraszam!

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjecia: MOSiR

Podziel się ze znajomymiShare on Facebook
Facebook
0Share on Google+
Google+
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Print this page
Print

Komentarze