5. Bieg Papieski 2018 w Ćmielowie

Już po raz piąty wziąłem udział w Biegu Papieskim w Ćmielowie. Impreza biegowa stworzona pięć lat temu od zera przez trzech społeczników: Dariusza Piętkę, Mariusza Pasternaka i ks. Czesława Gumieniaka, mocno się rozwinęła i zyskała na popularności. Trasa zawodów, mimo że zmieniona w tym roku ze względu na wprowadzenie elektronicznego systemu pomiaru czasu, nie straciła na atrakcyjności. Miejsce zawodów – stadion „Świtu” w Ćmielowie i szosa przecinająca las w stronę Rudy Kościelnej – stanowią przepiękną, wręcz bajkową scenografię trasy biegowej w kolorach polskiej złotej jesieni. Stąd każdy biegacz uczestniczący w tej imprezie chętnie tutaj wraca, ja sam należę do wiernych przyjaciół tego biegu.

Sobota, 6 października 2018 roku. Piękny, słoneczny poranek wróżył nie tylko udaną pogodę, ale też dobre warunki do biegania. O godzinie 12 miał wystartować ze stadionu „Świt” w Ćmielowie bieg główny, w ramach V Biegu Papieskiego. Z niecierpliwością czekam na tę imprezę, ponieważ piękna trasa biegowa i rywalizacja na wysokim poziomie idą tutaj w parze z dobrą organizacją zawodów.

 Przyjechałem na miejsce ok. godziny 11, szybko potwierdziłem rejestrację w biurze zawodów zlokalizowanym w budynku klub sportowego i odebrałem pakiet startowy. Na bieg można było się zapisać, korzystając ze strony internetowej: www.cmielow.info.pl . Opłata wpisowa nie była wysoka, wynosiła 25 zł. Organizatorzy w pakiecie startowym zapewniają okolicznościową koszulkę, wodę mineralną, baton, numer startowy oraz medal na mecie. Dla zwycięzców biegu i poszczególnych kategorii przewidziane są okolicznościowe puchary, statuetki i nagrody rzeczowe. Z pakietem startowym wróciłem do samochodu, mogłem spokojnie się przebrać i pomyśleć o rozgrzewce. Na parkingu już praktycznie nie było miejsca, a ciągle podjeżdżały nowe samochody. Zapowiadała się wysoka frekwencja na starcie biegu.

O godz. 12 byłem już dobrze rozgrzany. W tym roku, ze względu na wprowadzenie elektronicznego systemu pomiaru czasu, start i metę zawodów umiejscowiono w jednym miejscu. Na starcie ustawiła się spora grupa biegaczy, byli wśród nich faworyci biegu: Sylwek Lepiarz, Piotr Sztandera czy Kinga Kacuga. Nie zabrakło też czołówki ostrowieckich biegaczy: Pawła Wośka, Łukasza Żaczka czy Przemka Pronobisa.

Po wystrzale startowym tłum biegaczy wyrwał do przodu. Już na pierwszych metrach na prowadzenie wysunął się Sylwek Lepiarz i Piotr Sztandera, za nimi ruszyła spora grupa zawodników, która próbowała dotrzymać im kroku. Pierwszy odcinek trasy miał trawiastą nawierzchnię, ciągnął się przez teren boiska piłkarskiego. Pozostała część trasy z nawierzchnią asfaltową obejmowała szosę łączącą Ćmielów z Rudą Kościelną, tam po około pięciu kilometrach następowała nawrotka i powrót na stadion w Ćmielowie.

Po starcie trzymam się blisko moich kolegów biegaczy – Łukasza Żaczka i Przemka Pronobisa. Przed nami poza wymienioną czołówką biegnie kilku zawodników, widzę m.in. sylwetkę Kacpra Chodakowskiego. Biegnie mi się dobrze, ale pierwszy odcinek trasy nie jest łatwy, oprócz trawiastej nawierzchni jest też sporo zakrętów. Dopiero po wbiegnięciu na szosę w kierunku Rudy Kościelnej zrobiło się więcej miejsca, a długa prosta pozwalała się rozpędzić. Pierwszy kilometr pokonuję w czasie: 4.00 minut. Stawka na prostym odcinku powoli, ale systematycznie się rozciąga. Łapię wiatr w żagle, powoli nadrabiam dystans do zawodników przede mną. Drugi kilometr pokonuję już w czasie 3.45. Czuję moc, oddalam się powoli od towarzyszących mi kolegów, wyprzedzam Kacpra Chodakowskiego i jeszcze jednego biegacza. Trzeci kilometr pokonuję w czasie 3.46, następny 3.38. W okolicach piątego kilometra następuje nawrotka i punkt nawodnienia. Łapię kubek z wodą z rąk wolontariuszki i wypijam kilka łyków. Trasa jest lekko pofałdowana, raz lekko w dół, raz lekko w górę, w sumie wszystko się wyrównuje. Piąty kilometr kończę z czasem 3.44. Pozostała do pokonania połowa dystansu. Biegnę bardzo szybko, ale czuję moc, więc ryzykuję. Staram się poruszać równym rytmem, biegnę teraz samotnie. W oddali widzę plecy kolegów, którzy są w dużej odległości ode mnie. Staram się nie tracić wzrokowego kontaktu z nimi. Szósty, siódmy kilometr pokonuję w podobnych czasach ok. 3.45. Na ósmym kilometrze słyszę za mną kroki, ktoś mocno przyspieszył. Próbuję zgadywać, kto tak szybko potrafi biegać? Stawiam na Przemka Pronobisa! I… się nie mylę! To Przemek złapał drugi oddech, jest w tym sezonie świetnie przygotowany do startów. Tym razem nie odpuszczam, jestem dziś na pełnym gazie, biegniemy razem.

Ósmy kilometr pokonujemy w czasie 3.46, następny 3.49. Na dziesiątym kilometrze jest trochę zakrętów i później końcówka wokół stadionu po trawie. Biegaczy dopinguje tutaj spora grupa mieszkańców i gości wraz z liczną grupą młodych ćmielowskich uczniów czekających na swoje starty w ramach 5. Biegu Papieskiego. Wbiegamy na murawę, niestety ciężko mi się po niej porusza, Przemek to wykorzystuje i na ostatnich pięćdziesięciu metrach zostaję lekko w tyle. Już nic nie mogę zrobić, a tak byłem blisko, aby w tym sezonie choć raz pokonać mojego młodszego kolegę! Może następnym razem? Wpadam na metę czwarty, ale za to z życiówką: 37.46!!! Medal ląduje mi na szyi, sam pan burmistrz mnie dekoruje. W swojej kategorii M40 (organizatorzy nie przewidzieli wyższej kategorii wiekowej) jestem pierwszy. Gratuluję zwycięstwa Sylwkowi Lepiarzowi, a moim kolegom – walki. Przebieram się, jem gorący posiłek przygotowany przez organizatorów. Na sympatycznej uroczystości po biegu staję na najwyższym miejscu podium w swojej kategorii i otrzymuję ładny szklany grawerton i nagrodę rzeczową. Nie mogłem być na Festiwalu Biegowym w Krynicy, gdzie planowałem poprawić życiówkę na 10 km, udało się to w Ćmielowie. Wyjeżdżam stąd bardzo szczęśliwy i już nie mogę się doczekać zmagań biegowych na 6. Biegu Papieskim.

W 5. Biegu Papieskim zwyciężył Sylwester Lepiarz przed Piotrem Sztanderą i Przemkiem Pronobisem.

Piotr Dasios, nr startowy: 65, czas netto: 37.46, miejsce 4, kategoria M40 – 1.

Oficjalne wyniki na:  http://www.ostrowiecbiega.pl/files/V_Bieg_Papieski_2018_wyniki.pdf

Red. jęz. Justyna Harabin, zdjęcia ze strony: www.cmielow.info.pl oraz  zdjęcia Małgorzaty Lustych za które serdecznie dziękuję.

Komentarze