Obserwując przygotowania do projektu Nike Breaking2, nasunęło mi się kilka myśli. Czy taki sposób pobicia rekordu na dystansie maratońskim ma sens? Jaka jest granica ludzkich możliwości? Czy my, biegacze amatorzy możemy na tym projekcie skorzystać?
Sam program Nike Breking2 miał dzięki innowacjom naukowców i doświadczeniom wybitnych biegaczy doprowadzić do złamania granicy dwóch godzin w maratonie. Po prawie trzech latach przygotowań – w których dobrano odpowiednich biegaczy, znaleziono właściwe miejsce i stworzono idealne obuwie biegowe – przyszedł czas na finał. Biegaczami wytypowanymi do projektu zostali Kenijczyk: Eliud Kipchoge, Etiopczyk: Lelisa Desisa oraz Erytrejczyk: Zersensay Tadese. Cała trójka to znani i utytułowani maratończycy. Na miejsce zmagań wyznaczono tor wyścigowy Monza, niedaleko Mediolanu we Włoszech. Data i godzina biegu: 6 maja 2017 rok, ranek: 5.45, czyli optymalna pora do biegania. Sportowców wspierała grupa 30 uznanych pecemakerów, zmieniających się co okrążenie (2.4 km), oraz ruchome punkty odżywcze. Mimo średniego tempa (2.51) zabrakło 26 sekund, aby złamać dwie godziny. Tylko Eliud Kipchoge utrzymywał przez prawie cały dystans maratoński właściwe tempo. Niestety na końcówce zabrakło mocy:
Czas: 2.00.25
Mimo że nie została złamana bariera dwóch godzin, zrobiono duży krok naprzód w rozwoju tej dyscypliny sportu. Wprawdzie nowy rekord maratoński nie zostanie uznany przez IAAF, jednak wynik Kipchoge jest lepszy o 2,5 minuty od najlepszego dotychczasowego wyniku na królewskim dystansie: 2.02.57, ustanowionego w Berlinie w roku 2014.

Dla mnie osobiście jest to duże wydarzenie, które pokazało, że pokonanie granicy dwóch godzin to nie jest kwestia dziesięcioleci, ale najbliższych lat. Próba złamania dwóch godzin na torze Monza kojarzy się wprost ze zmaganiami samochodów na torach wyścigowych F1, gdzie innowacyjność i rozwiązania techniczne bolidów wyścigowych przenoszone są wkrótce na rozwiązania techniczne seryjnych samochodów. Myślę, że i tutaj będzie podobnie. Zarówno pionierskie projekty butów, jak też kolory strojów oraz skład odżywek zostaną niebawem wykorzystane podczas biegów amatorskich. Każdy z nas biegaczy: profesjonalistów czy amatorów, niezależnie od wieku i płci, dąży do poprawy swoich wyników, podnosząc ciągle wyżej poprzeczkę. Każdy z nas ma też w głowie swój osobisty wynik do złamania, swój prywatny rekord świata. I ważne, żeby na dowolnym poziomie biegania wyznaczać i zdobywać takie własne rekordy. Nawet wielkiemu biegaczowi, jakim jest Kipchoge, tym razem się nie udało, ale na pewno będzie jeszcze próbował. Mocno trzymam kciuki za niego i nas wszystkich, abyśmy byli konsekwentni w przełamywaniu kolejnych barier czasowych.
zdjęcia: heavy.com, s3-news.











