Mija czwarty tydzień moich przygotowań do maratonu w Sydney. Zrealizowałem ¼ treningów z planu biegowego. Ten tekst piszę w sobotę, przed ostatnim treningiem niedzielnym, który zamieniłem na start w Półmaratonie Radomskiego Czerwca ‘76. To ma być mój sprawdzian na tym etapie przygotowań. Powinienem przebiec go treningowo, ale z drugiej strony ciągle tkwi we mnie żyłka rywalizacji, która każe mi walczyć. Pewnie i tutaj nie odpuszczę, mimo ciągłego przemęczenia organizmu treningami! Problemem będzie pewnie pogoda, bo niedzielna prognoza wskazuje w Radomiu słońce i ok. 25 st. C. Ale dam radę!
Poniedziałek (19.06). W tym dniu miałem zaplanowany lekki trening na dystansie 10 km w tempie 5,37. Po bardzo ciężkim dniu pracy sama myśl o treningu wywoływała u mnie uśmiech na twarzy. Bardzo potrzebowałem świeżego powietrza i oderwania się od zawodowych problemów. Wybiegłem wieczorem w stronę Karczmy Miłkowskiej, lekkie podmuchy wiatru rozganiały nagrzane słońcem masy powietrza, tworząc bardzo przyjemne warunki do biegania. Lekki i bardzo przyjemny trening poprzedzony półtorakilometrową rozgrzewką i podobnym rozbieganiem.
Wtorek (20.06). Mój ulubiony trening interwałowy, który jak się później przekonałem, dał mi mocno w kość. W tym dniu miałem zaplanowane 5 x 1000 m w tempie 3,48. Jak na mnie to bardzo mocne tempo. Kilometrowe odcinki były przeplatane 400-metrowymi segmentami odpoczynkowymi. Rozgrzałem się na dystansie ok. 2 km, co okazało się niewystarczające. Wybrałem oczywiście moją trasę na Karczmę Miłkowską, która okazała się dość trudna, bo praktycznie dwa odcinki wypadły mi na podbiegach w lesie, pomiędzy Ostrowcem a Karczmą Miłkowską. Narzekam! Pierwszy kilometr pokonałem w czasie 3,48. W odcinku odpoczynkowym dogoniłem Łukasza Żaczka, z którym przebiegłem następne dwie części mojego treningu interwałowego. Drugi kilometr, choć delikatnie pod górkę, wypadł nieźle: 3,49. Trzeci odcinek wypadł już na podbiegu mocno pod górkę: 4,02, i niestety mocno mnie umęczył. Ostatni raz wybrałem na interwały pagórkowaty teren, powinien być płaski, aby zapewnić podobne warunki na każdym etapie. Czwarty odcinek, choć lekko z górki, nie pozwolił mi osiągnąć właściwego tempa: 4,03. Dopiero w piątym odcinku kilometrowym odzyskałem siły i przebiegłem też nie idealnie, ale 3,52. Były to najcięższe interwały w moim czterotygodniowym treningu i to na własne życzenie. Trening zakończyło 2,5 km rozbieganie. Bardzo umęczony wróciłem do domu, ciesząc się, że w środę odpoczywam.

Środa (21.06) czas wypoczynku i regeneracji.
Czwartek (22.06). Na ten dzień mam zaplanowany trening tempowy 10 km w tempie 4,37. Zdecydowałem się wstać rano i wybiegłem z domu o godz. 4.35. Chłodne, rześkie powietrze ułatwiło mi zadanie. Po 1,5 km rozgrzewki wystartowałem z werwą do właściwego treningu. Każdy kilometr pokonywałem w miarę równym tempie – pomiędzy: 4,32 a 4,25. Trening bardzo przyjemny i spokojny. Ranne bieganie ma jednak swoje plusy. Po półtorakilometrowym rozbieganiu wróciłem do domu i mogłem się spokojnie szykować do pracy.
Piątek (23.06) to lekki trening na 11 km w tempie 5,17. Wybrałem ranny trening, bo popołudniem miało wiać i padać. Wybiegłem o godz. 4.40 do Parku Miejskiego. Towarzyszył mi lekki wiaterek, a na niebie kłębiły się złowrogie, ciemne chmury. Po rozgrzewce na dystansie 1,5 km rozpocząłem właściwy trening. Do trzeciego kilometra nie padało, później, mniej lub bardziej mocny, deszczyk towarzyszył mi w pokonaniu następnych kilometrów. Na koniec zrezygnowałem z rozbiegania, bo zaczęło już dość intensywnie padać. Biegacze nie mają łatwego życia! Trening, pomimo deszczu, uważam za udany.
Sobota (24.06). Pierwszy trening, z którego świadomie zrezygnowałem, ale w dobrym celu. Moim zamierzeniem był wypoczynek przed półmaratonem w Radomiu. Zaplanowałem tam powalczyć o życiówkę, ale niestety ma być bardzo ciepło. Wypoczynek nie do końca mi się udał, ale starałem się chociaż dobrze nawodnić organizm (i to mi się udało).
Niedziela (25.06) udział w V Półmaratonie Radomskiego Czerwca ’76, którego start zaplanowano na godz. 10.00. Relacja już wkrótce na mojej stronie. Trzymajcie w kciuki!
Podsumowanie. Udany czwarty tydzień treningowy, mimo że opuściłem sobotni trening. Pokonałem w sumie 75 km (licząc Radom). Organizm dobrze się adaptuje do zwiększonych obciążeń treningowych.
| Okres przygotowań | PON. | WT. | ŚR. | CZW. | PT. | SOB. | NIEDZ. |
razem |
| 19.06 –25.06
(tydzień 04)
|
Lekko A
(5,37) 10 km
|
Szybkość
(3,48 min / 1000 m) 5 x 1000 m + 400 m odpoczynek
|
wolne
|
Bieg
tempowy (4,37) 10 km
|
Lekko B (5,14) 11 km
|
Lekko A
(5,37) 10 km
|
Długi bieg
Półmaraton w Radomiu (4.25 ) 21,98 km
|
76 km
|
Zdjęcie: Stach Dunin-Borkowski Red. jęz.-Justyna Harabin













